Fit Diary#1

Cześć,

Dawno mnie tu nie było ale natłok obowiązków, wyjazdy i ogólny brak czasu spowodowały że nie starczyło mi już sił żeby coś dodać na blogu. Wracam z nową notką i pytaniem co sądzicie o wpisach typu fit diary.

Dziewczyny które śledzą mnie na FB czy Instagramie wiedzą że regularnie chodzę na siłownię i staram się zdrowo jeść. Od razu jednak zaznaczę że żadna ze mnie fit girl, dietetyczka czy instruktorka fitness. Moim celem nie jest drastyczne odchudzanie, wiadomo, fajnie zrzucić kilka kilogramów, każda z nas mówi że chciałaby ważyć 5 kg mniej :) ale nie chodzi mi o dużą redukcję wagi.

Uwielbiam chodzić na siłownię, to dodaje mi energii, odstresowuje i oczywiście sprawia że moje ciało wygląda ładniej. Nie traktuję siłowni jako drogi do celu, nie zakładam że schudnę tyle i tyle w rok a potem przestanę na nią chodzić. Treningi traktuję jako stały element codzienności i nie myślę o tym żeby przestać ćwiczyć. Myślę o tym że moje ciało staje się silniejsze, czuję jak polepsza się moja kondycja i zwiększa wydolność płuc. To są dla mnie bardzo ważne rzeczy które zaprocentują w przyszłości.

Oczywiście ciało też jest ważne. Skłamałabym gdybym powiedziała że chodzę na siłownię tylko po to żeby się zrelaksować czy poprawić kondycję. To jak wygląda moje ciało też jest dla mnie ważne. Jeśli chodzi o figurę to jestem mniej więcej zadowolona, nie mówię że to jest ideał ale jeszcze kilka kg w dół, trochę przysiadów i brzuszków i będzie ok.

Jeśli o brzuszkach mowa to właśnie brzuch jest moim najgorszym utrapieniem. Mogłabym wyglądać tak jak teraz i byłabym zadowolona gdybym miała płaski brzuch. Niestety on nie chce być płaski, wręcz przeciwnie :) Ale do tego jeszcze dojdziemy, wiem że ćwiczenia to długi proces i nie da się wszystkiego zrobić od razu. Poza tym płaski brzuch to ćwiczenia ale również dieta. Staram się jeść zdrowo ale nie będę ściemniać że moja dieta jest super zdrowa. Zdarza mi się zjeść pizzę, jakiś fast food a od czekolady jestem po prostu uzależniona. Dlatego też sytuacja wygląda tak a nie inaczej :)

Na siłownię chodzę od kilku ładnych lat ale to zazwyczaj był jeden lub dwa treningi w tygodniu. Od stycznia tego roku, zgodnie z postanowieniem noworocznym chodzę na siłownię 3 do 5 razy w tygodniu. Zmieniłam dietę i staram się jeść zdrowiej. Długa droga jeszcze przede mną do ideału. Zdrowe odżywianie i ćwiczenia to nie jest jakaś dieta czy plan na kilka miesięcy czy rok, chcę żeby to stało się nawykiem i moim stylem życia.

Mam ochotę pisać taki Fit Pamiętnik, trochę dla siebie żeby widzieć postępy ale też trochę dla Was żeby dzielić się przemyśleniami, wymieniać doświadczeniami i motywować nawzajem. Dajcie znać co myślicie i o czym chciałybyście poczytać.

Tutaj możecie jeszcze zobaczyć film o tym co mam w torbie na siłownię, w czym najbardziej lubię ćwiczyć i jakie ubrania kupiłam na wyprzedażach

5 komentarze
  • doris
    Sierpień 1, 2014

    fit diary to dobry pomysl:) czekam na dalsze wpisy

  • IRWy
    Sierpień 1, 2014

    I już nie zmotywowałaś do ćwiczeń. Czekam na dalsze wpisy, tym bardziej, że chciałabym „umięśnić się” bez chudnięcia. Pozdrawiam z Łodzi podmokłej:)))

  • Monika Gabas
    Sierpień 1, 2014

    4 kostki czekolady mlecznej Milka to: 85 kcal, B:1,1 g, T: 4,7 g, W:9,4 g
    Jeśli czekolada ma dawać Ci szczęście, a jej brak demotywować do treningu i zmiany nawyków żywieniowych na lepsze to masz moje dietetyczne – błogosławieństwo na jedzenie takiej porcji co drugi dzień. Najlepiej przed południem i najlepiej przed treningiem. Pamiętaj, żeby tego dnia zjeść o jedną kromkę chleba mniej czy np. odpuść sobie około dwie łyżki ryżu/makaronu przy obiedzie.

    Oczywiście jeśli istnieje opcja zjedzenia 4 kostek zamiast tabliczki :D

    Jeśli chodzi o brzuch – masz rację, w głównej mierze robimy go w kuchni, a to dlatego, że żeby stały się widoczne skrupulatnie wypracowywane podczas zajęć fitness mięśnie, musimy je odkopać spod warstwy tłuszczyku :). Ten na brzuchu jest często najtrudniejszy do pozbycia się, bo to właśnie w nim jest najwięcej receptorów dla pewnych hormonów. Kardio (Twój spinning to super opcja) + czyste jedzenie + powiedzmy 1-2 razy w tygodniu jakieś zajęcia grupowe na płaski brzuch i powinno być ok po jakichś 6 tygodniach. Czyste jedzenie? To co można zerwać z drzewa, krzaczka czy pola i to, co tysiące lat temu można by upolować :D A tak na serio – wszystko w jak najprostszej, najmniej przetworzonej formie. Trzeba być super czujnym przy ciemnych produktach – producenci robią nas w balona i sprzedając brązowy produkt, niekoniecznie sprzedają nam produkt pełnoziarnisty/razowy (najlepiej sprawdzić na etykiecie jaka mąka jest na pierwszym miejscu – jeśli pszenna to szukaj dalej). Dużo warzyw, owoców, orzechów, nasion, otrębów (błonnik!), 1,5 l wody w dzień nietreningowy, co najmniej 2,5 w dzień treningu i powinno być OK :).

    Z pośladkami jest łatwiej, one szybciej się odwdzięczają za naszą prace niż brzucho, ale da się zrobić! Oczywiście z głową, umiarem i miejscem na pizzę z presto raz w tygodniu :)

    Pozdrawiam z Łodzi!

    • szusz
      Sierpień 5, 2014

      wolę z da grasso ale i tak dzięki za fajny komentarz :)

  • Ola
    Sierpień 18, 2014

    Jeśli chce jeszcze lepiej śledzić efekty polecam raz w miesiącu robienie sobie zdjęć ciała w tym samym miejscu o tej samej porze dnia w tym samym stroju np. każdego 1 dnia miesiąca zaraz po porannej toalecie w samej bieliźnie. Oczywiście nie mówię tu o publikowaniu tych zdjęć tylko raczej o formie takiego przeglądu jak Ci idzie, łatwiej wtedy dostrzec efekty :)

Napisz komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *